Lubrza

  | położenie | przyroda | historia | legenda | noc nenufarów | zaplecze socjalne |
Położenie
Łódka na kanale Rakownik

Gmina Lubrza leży w województwie lubuskim, w zachodniej części Pojezierza Lubuskiego. Największą miejscowość tej gminy - Lubrzę łatwo znaleźć, gdyż leży ona na północ od międzynarodowej trasy E-30, na północny zachód od Świebodzina. Dzięki korzystnemu położeniu, a także dzięki temu, że nie rozwija się na jej terenie przemysłu na duża skalę, niezaprzeczalnym walorem tego regionu są pełne uroku jeziora, lasy i czyste powietrze. Jest to idealne miejsce do wypoczynku dla turystów lubiących ciszę i kontakt z naturą. Łatwo tu dojechać z każdego punktu Europy (przez gminę przebiega międzynarodowa trasa Paryż - Berlin - Warszawa - Moskwa). Do granicy z Niemcami jest stąd około 70 km.
Warunki naturalne
Lubrza położona jest w centrum Ziemi Lubuskiej, krainy pełnej lasów i jezior, stanowi więc rejon idealny dla turystów i osób szukających wypoczynku. Na jej terenie można odnaleźć zakątki równie piękne i jednocześnie mało uczęszczane. Są tu plaże i jeziora doskonale nadające się do kąpieli i uprawiania sportów wodnych, lasy pełne jagód i grzybów, a przede wszystkim - czyste, zdrowe powietrze.
Historia
Lubrza to duża wieś o charakterze letniskowo - turystycznym, będąca siedzibą gminy. Położona wśród lesistych wzgórz i jezior: Lubrza, Goszcza, Lubię i Wągiel.
Pierwsza wzmianka na temat Lubrzy pochodzi z 1249 roku. Z dokumentu datowanego na ten rok dowiadujemy się, że wieś Lubrza została zakupiona przez klasztor Cystersów w Paradyżu od komesa Bodzanta z Widzimia. Zapis w 1276 roku informuje, że znajdowała się ona w rękach Wojciech z rodu Pryjów, kasztelana ze Zbąszynia. Kasztelan ten doprowadził do uzyskania przez Lubrzę praw miejskich. Na początku czternastego wieku w 1319 roku miejscowość ta ponownie znalazła się w posiadaniu zakonników z Paradyża. Istniał tu wówczas gród wraz z podgrodziem. Miał on wtedy spore znaczenie handlowe ze względu na odbywające się targi i jarmarki. Lubrza nie posiadała wówczas żadnych murów obronnych, była miejscowością, w której największe znaczenie miał handel. Zakonnicy z Gościkowa byli właścicielami Lubrzy około pięćset lat do 1800 roku, kiedy nastąpiła sekularyzacja zakonu. W okresie wojny 30 letniej Lubrza została bardzo zniszczona, wówczas utraciła prawa miejskie. W tym czasie wybuchł w Lubrzy wielki pożar, który również przyczynił się do jej upadku. Prawa miejskie odzyskała Lubrza ponownie w 1857 roku i utrzymała je do 1945 roku. Obok handlu i rzemiosła mieszkańcy zajmowali się też rolnictwem. Swój rozwój gospodarczy miejscowość zawdzięczała Kopalni Węgla Brunatnego.

Budynek poczty w Lubrzy

Przed II wojną światową był tu ośrodek zajmujący się leczeniem dróg oddechowych. Wtedy też do Lubrzy przyjeżdżało dużo gości, którzy podziwiali piękne okolice i wdychali swoisty klimat. W latach 1941 -1942 znajdował się tu obóz pracy dla Żydów, którzy zatrudnieni byli przy budowie autostrady Frankfurt - Poznań.
Zabudowa tej miejscowości stanowi ciekawy przykład zespołu urbanistycznego, o tak zwanej drobnej skali założenia. Do dziś zachowało się osiemnastowieczne zaplanowanie miasteczka. Od strony zachodniej dawnego ośrodka przetrwały resztki rycerskiego gródka z reliktami cylindrycznej wieży kamiennej. Można przypuszczać, że gródek ten powstał w okresie, gdy Lubrza należała do kasztelana zbąszyńskiego - Wojciecha. Przez te wszystkie lata przetrwał kościół pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela. Jest to przepiękny, okazały, budowany w stylu neoromańskim kościół poewangelicki. Na tak zwanym starym cmentarzu znajduje się interesująca barokowa rzeźba Matki Boskiej, wykuta w piaskowcu. Na kanale, w północnej części wsi, obok mostu jest unikalny system spiętrzający wodę, należący do umocnień Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Zapora tworzy ciekawy uskok wodny, który jest atrakcją turystyczną. Około pół kilometra dalej na północ, przy skrzyżowaniu dróg znajdują się odbudowane ruiny pancerwerka 694. Na rynku w środku wsi na kamiennym cokole stoi czołg pływający PT 70, upamiętniające walki z 1945 roku.

PT 70

Obecnie Lubrza wzrasta do rangi centrum turystycznego. Jest to związane ze wspaniałym położeniem wsi wśród lasów i jezior.
Legenda
(tekst wg. Józefa Wojciechowskiego)
Dawno to już było, przed wiekami… W okolicy jedno tylko wielkie jezioro było, a na nim wyspa Lubusz. Na wyspie żył rybak Dobrosław ze swoją córką - jedynaczką. Dziewczyna zwała się Lubrzana, piękna była, dobra i pracowita. Ze świtem się zrywała, by płynąć z ojcem na połów, strawę warzyła i doglądała domostwa. Ludzie chwalili ją za przywiązanie, jakie miała dla ojca, ale też dziwowali się, że taka młoda, a na chłopców rzadko spogląda. Ona nie zważała na ludzkie gadanie i w spokoju pędziła żywot w chacie rybaka.
Razu pewnego wypłynął Dobrosław z córką na południowy brzeg jeziora i zarzucił sieci. W czasie kiedy czekali wypełnienia się sieci, zbliżał się do nich przebywający tam młodzian. Obserwował on córkę i ojca z oddali. Widział, jak młoda dziewczyna dzielnie pracuje z ojcem, jakim szacunkiem opiekuna swojego obdarowuje i z jaką miłością wielką na rybaka spogląda. Młodzieniec ofiarował pomoc przy wyciąganiu sieci i wyjmowaniu ryb. Był to myśliwy Sławoj, a mieszkał ów młodzian w chacie za lasem. Gdy wyjmowali sieci Sławoj ukradkiem, ile mógł, na Lubrzanę spoglądał. Podobała mu się dziewczyna - chciał się z nią jeszcze spotkać, choć krótko nacieszyć oczy jej widokiem. Ujęła go swa urodą. Wianek miała na głowie, rozpuszczone włosy - cała w bieli długiej kwiecistej szaty do jakiegoś nieziemskiego zjawiska była podobna. Obiecał chłopak rybakowi, że i przy następnych połowach z chęcią wielką pomocnym będzie. Spotykali się często Sławoj i Lubrzana. Pomagali Dobrosławowi, zwijali sieci, dzielili ryby, rozprawiali o świecie bliskim i dalekim, a czasami milczeli oczarowani pięknem przyrody. Młodzi zakochiwali się w sobie z dnia na dzień z coraz większą mocą, a każdą chwile wolną od pracy spędzali razem.
Pewnego wieczora Lubrzana czekała na Sławoja w umówionym miejscu nad jeziorem. Dziewczyna wspominała młodego myśliwego. Rozmyślała o ich spotkaniach wypatrując młodzieńca. Przypominała sobie dzień, w którym planowali swe zrękowiny. Tak jak wtedy i tym razem jezioro pokrywał kobierzec białych nenufarów, w które wpatrywała się zadumana dziewczyna.

Lubrzana ze ściany budynku poczty w Lubrzy

Nie wiedziała, że z oddali śledzi ją para oczu, ciemnych, groźnych i gniewnych. Były to oczy starej wiedźmy Wierzbichy. Młodzi zachwyceni sobą nie wiedzieli, że ich spotkania podgląda zła czarownica ukryta w szuwarach. Jędza zazdrościła młodym szczęścia i chciała to szczęście zniszczyć. Ukryta w tataraku poczekała, aż dziewczę zachwycone bogactwem kwiatów zbliży się do pięknego białego kielicha i zaklęła Lubrzanę w kwiat nenufara.
I oto na tafli srebrzystego jeziora pojawił się przecudny nenufar, jaśniejący i skrzący się bielą swych płatków, bielą podobną tej, jaka miała szata zaczarowanej córki rybaka. Kiedy myśliwy przybył na brzeg jeziora, nie spotkał dziewczyny. Na piasku znalazł tylko bukiet kwiatów. Poznał, że ręka ukochanej ziele to ułożyła i niepokój wkradł się w serce młodzieńca. Pospieszył on do wsi po ratunek. Razem z okolicznymi rybakami wyruszył na poszukiwanie Lubrzany. Długo pływali, ale nigdzie nie było widać pięknej panny - po jeziorze pływał tylko nieziemskiej wielkości nenufar. Nagle Sławoj przypomniał sobie słowa druha, który widział, jak w południowej porze nad jezioro zmierzała wiedźma Wierzbicha. Jasnym się wtedy stało, że to ona winna jest zaginięcia Lubrzany, a wielki kwiat to z pewnością wszelką uwięziona dziewczyna. Przeto udali się wszyscy do chaty jędzy, aby zmusić ją do odczynienia zaklęcia i uwolnienia przyszłej narzeczonej myśliwego.
Czarownica nie chciała się do niecnego czynu przyznać, ale przelękła się Sławoja, który zapowiedział, że jak dziewczyny nie puści, Wierzbichę życia pozbawi. Wyznała więc, co trzeba uczynić, by przeklęcie spadło z Lubrzany. Według słów wiedźmy miłujący młodzieniec musiał głośno, z miłością wypowiedzieć imię swej lubej razy kilka. Tak też się stało. Sławoj zbliżył się do nenufaru i począł wymawiać imię Lubrzany.I wielkie dziwy dziać się zaczęły. Kwiat otoczyła mgła wielka, co nagle z jeziora napłynęła, światła i błyski po niebie pląsać w tańcu szalonym poczęły. Wreszcie usłyszeli wszyscy cichą melodię, która z białego kielicha jęła się wydobywać i na wodną falę kłaść swe dźwięki. Kielich rozchylał płatki a widok tak niezwykłym się zdawał, aż wszyscy oddech wstrzymując końca cuda czekali. Nagle kwiat swe wnętrze całkowicie rozwarł i ukazała się wszystkim urodziwa Lubrzana.
Radość wielka zapanowała w sercach młodych, gdy ich wzrok spotkał się znowu po tych chwilach obawy i trwogi. Razem wyszli na ląd, gdzie udali się otoczeni radosnymi i roztańczonymi mieszkańcami wyspy na planowane zrękowiny.
Cała wieś utonęła w radości, tańcu i śpiewie, a na znak wielkiej miłości młodych przemianowano nazwę osady. I od tej pory zwie się ona nie Lubusz a LUBRZA - od imienia córki rybaka.
Historia Nocy Nenufarów
Noc Nenufarów ma już ponad 30 lat. Według wspomnień mieszkańców Lubrzy najprawdopodobniej pierwsza impreza pod nazwą NOC NENUFARÓW. została zorganizowana 1977 roku.
Legendę o Lubrzanie wymyślił nieżyjący już Józef Wojciechowski (1919 - 1991) - pracownik Gminnego Ośrodka Kultury w Lubrzy, który skupiał wokół siebie miejscowe dzieci i młodzież. Widowisko nocne poprzedzały występy miejscowych zespołów ludowych i wokalno-muzycznych (np. Lubrza i Lubrzanki). Dużą atrakcją były parady łodzi wykonanych i ozdobionych przez lubrzańską młodzież. Ze wspomnień mieszkańców Lubrzy udało się ustalić, że pierwszą Lubrzaną była Krystyna Jastrzębska, a myśliwym - Bogdan Graff. Przedstawienie odbywało się na pomoście i dużym basenie.
Lubrzany:
  • 1977 rok - Krystyna Jastrzębska (Kępa)
  • 1979 rok - Wioletta Kozak (Pajęcka)
  • 1980 rok - dziewczyna ze Świebodzina
  • 1984 rok - Bożena Boryczko (Galimska)
  • 1985 rok - Ewa Stefańska (Orkisz)
W widowisku brały udział dzieci (pływające rusałki), młodzież (żaby, myśliwy, rybacy), dorośli (wróżbita, trębacz, wróżka). Noc Nenufarów sprzed lat miała mniej widzów, była skromniejsza i bardziej kameralna niż przedstawienia dzisiejsze. Jednak ludzie związani z widowiskiem imprezy sprzed lat wspominają z czułością i sentymentem.
Zaplecze socjalno–sportowe